Specjalizacja: RODO i ochrona informacji niejawnych

Kto nie pamięta mrocznej atmosfery końcówki kwietnia i początku maja 2018 roku niech pierwszy rzuci kodeksem!

Nagłówki w gazetach i portalach informacyjnych wieszczyły niechybny koniec świata i gospodarczy Armagedon, strasząc milionowymi karami za najdrobniejsze uchybienia, przedsiębiorcy w panice wpisywali w Google frazy typu „co to jest RODO”, „ile kary za brak RODO” i tym podobne, a dodzwonienie się do osób, które się tym tematem zajmowały graniczyło z cudem – niemalże takim jak dodzwonienie się do ZUS po wejściu w życie „Tarczy Antykryzysowej” (jesteś siedemset sześćdziesiąty ósmy w kolejce – autentyk!).

Czas pokazał, że, no kto by się spodziewał!, reakcja ta była oczywiście nadmierna i, w konsekwencji, SZKODLIWA.

Tak, szkodliwa, i wcale nie mam na myśli tego, że firmy musiały zainwestować w wiadra Xanaxu.

Przede wszystkim w tej całej nagonce przepadła idea, która RODO przyświecała.

RODO, ach, RODO...

Większość przedsiębiorców „wdrożyła RODO”, co oznacza, że sporządzone zostały polityki bezpieczeństwa, udzielono upoważnień, zawarto kilka umów powierzenia przetwarzania danych, dodano nowe checkboxy na stronach i… powrócili do dotychczasowego sposobu działania.

Nie skłamię, jeśli powiem, że ochroną danych osobowych zajmowałem się jeszcze zanim to było modne.

Gdy zaczynałem pracę z danymi osobowymi RODO nieśmiało majaczyło na horyzoncie i było jedynie mglistymi założeniami do tego, czym stało się w 2018 roku. Jeszcze na podstawie przepisów obowiązujących z mocy ustawy o ochronie danych osobowych z 1997 roku zgłaszałem zbiory danych osobowych, wdrażałem rozwiązania zalecane przez stosowne rozporządzenia…

Nikogo więc nie powinno dziwić, że także i RODO stanęło w moim kręgu zainteresowań. 

Przedsiębiorcy nie są przez organa kontrolne oceniani przez pryzmat tego, czy „mają politykę bezpieczeństwa”, tylko czy to, co w niej napisano jest rzeczywiście stosowane i adekwatne do ich sytuacji.

Dlatego wdrożenie RODO to nie podpisanie dokumentów, a przede wszystkim zmiana sposobu myślenia.

A ja mogę Ci pokazać jak to zrobić.

Dzięki temu nie ominęła mnie oczywiście burza związana z „wdrożeniami RODO”.

Uczestniczyłem w wielu audytach i wdrożeniach, zajmowałem się projektowaniem procedur i ich sporządzaniem, tworzeniem polityk bezpieczeństwa i całej dokumentacji związanej z RODO zarówno w dużych przedsiębiorstwach produkcyjnych lub zajmujących się sprzedażą, jak również w przedsiębiorstwach typu call center czy zatrudniających przedstawicieli handlowych, gdzie skala problemów związanych z ochroną danych osobowych jest zupełnie inna.

Naturalnie, powyższe pociągnęło za sobą również udział w postępowaniach związanych z rzekomymi naruszeniami RODO przed moich podopiecznych. 

Naturalną konsekwencją tego, że zająłem się ochroną danych osobowych było dalsze zainteresowanie ogólnym zabezpieczeniem informacji niejawnych, które zyskuje na dzisiejszym rynku na znaczeniu. Know-how, sposób działania i strategia firmy, stosowane komponenty i półprodukty, zawarte umowy z dostawcami… wszystkie te informacje mają ogromną wartość na rynku. Powinieneś więc chronić je na tyle, na ile jest to możliwe – i takimi zabezpieczeniami również zajmuję się w mojej bieżącej działalności.

Jeśli więc chcesz chronić swoje informacje niejawne, nie wdrożyłeś” jeszcze RODO lub widzisz u siebie jakieś niedociągnięcia w tym zakresie – albo jeśli te niedociągnięcia zauważył już Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych – zajrzyj do mojej oferty.