Czy warto założyć spółkę z o.o., czyli o czym Ci nie mówią? (Cz. I)

Czy warto założyć spółkę z o.o., czyli o czym Ci nie mówią? (Cz. I)

Jeśli poczytać kołczów biznesowych, to pierwszym krokiem do opuszczenia Twojej strefy komfortu i budowy Twojego imperium musi być założenie spółki z o.o. Będzie wspaniale – obiecują – nie będziesz musiał płacić ZUS, będziesz miał większą wolność, a za nic nie będziesz odpowiadał. Twór doskonały, aż łza staje w oku kiedy pomyślę, że moja kancelaria nie może działać w tej formie. Zadajmy sobie więc pytanie – czy warto założyć spółkę z o.o.?

I o ile wyjście ze strefy komfortu może być dobrym pomysłem, to problem leży w tym, że daleko poza strefą komfortu może leżeć zarówno formalna jak i księgowa obsługa spółki oraz gospodarowanie jej środkami finansowymi czy wypłacanie sobie zysku.

Już na starcie zaznaczę, że nie zamierzam zniechęcić Cię do rozważenia podjęcia działalności w formie sp. z o.o. Prawidłowo prowadzona spółka rzeczywiście może być dla Ciebie dobrym wyborem jeśli odpowiednio skalkulujesz koszty i ryzyko tej operacji. Dlatego w serii tekstów, którą właśnie zaczynamy, nie ograniczę się tylko do wymienienia wad tej formy prowadzenia

Chcę Ci jednak pokazać, że, SZOK I NIEDOWIERZANIE, świat nie jest tak kolorowy jak mówią kołcze (kołczowie?), a jeśli chcesz świadomie podjąć decyzję o założeniu spółki, to musisz też wiedzieć jakie wyzwania przed Tobą staną, gdy już uzyskasz wpis w Krajowym Rejestrze Sądowym.

Zacznijmy od podstaw.

Co to jest spółka z o.o. i jak działa?

Jako prawnik powiedziałbym, że spółka z o.o. jest osobą prawną.

Czyli czym?

To zupełnie odrębny od Ciebie byt. Posiada swój własny majątek, własną odpowiedzialność i własne zobowiązania. To taki fikcyjny człowiek – kiepskie porównanie, ale nie mam lepszego – który istnieje tylko na papierze. Fikcyjny, realnie nieistniejący byt, który powstaje na podstawie umowy spółki i wpisu w rejestrze przedsiębiorców w celu prowadzenia działalności gospodarczej.

Spółkę zawiązują (czyli tworzą) wspólnicy (lub wspólnik jeżeli jest jeden). Wszyscy wspólnicy razem wzięci tworzą organ spółki, który nazywamy zgromadzeniem wspólników. Jest to organ właścicielski. Do jego zadań należy szeroko rozumiane kontrolowanie spółki – wybór zarządu, zatwierdzanie sprawozdań finansowych czy wyrażanie zgody na podejmowanie czynności przekraczających zakres codziennej pracy spółki (tzw. przekraczających zakres zwykłego zarządu) – np. na nabycie i zbycie nieruchomości albo przedsiębiorstwa czy zaciągnięcie zobowiązania, którego wartość przekracza dwukrotnie wysokość kapitału zakładowego i wiele, wiele innych.

Drugim organem spółki jest ten, który podejmuje działania w imieniu spółki – czyli zarząd. Zarząd podejmuje w imieniu spółki wszelkie czynności i jako jedyny może reprezentować spółkę (czyli składać w jej imieniu oświadczeń, zaciągać zobowiązania, zawierać umowy itd.).  Spółka musi mieć zarząd, jeśli nie będzie go posiadała – sąd z urzędu wyznaczy jej kuratora.

Trzecim organem, który może (a przy dużych spółkach musi) mieć spółka z o.o. jest rada nadzorcza, której zadaniem jest… tak, zgadłeś. Nadzór nad działalnością spółki w imieniu wspólników.

Zwróć przy tym uwagę, że jedynym organem uprawnionym do działania w imieniu spółki jest zarząd, a co więcej nie działa on we własnym imieniu ani w imieniu wspólników. Działa w imieniu spółki.

Zatem – spółka jest całkowicie niezależna od osób, które są jej właścicielami oraz które ją reprezentują. Skład osobowy wszystkich w/w organów może się zmieniać bez wpływu na osobowość prawną spółki.

I ta niezależność spółki jest do tego stopnia silna, że wyrządzenie spółce szkody przez nadużycie udzielonych mu uprawnień lub niedopełnienie ciążącego na nim obowiązku może nawet stanowić przestępstwo. Karane więzieniem. Przy wielkiej szkodzie (ponad 1 mln złotych) – nawet do 10 lat.

Tak, właśnie tak, będąc właścicielem spółki teoretycznie możesz zostać ukarany za działanie na szkodę tej spółki.

Oczywiście piszę o tym nie po to, żeby Cię straszyć (takie skazanie jest mało prawdopodobne, zdarza się głównie w dużych spółkach, gdzie zarządy i zgromadzenia wspólników często zmieniają swój skład osobowy), ale po to, by zaznaczyć Ci do jakiego stopnia spółka jest odrębna.

I właśnie to, w dużym skrócie i uproszczeniu, nazywamy osobowością prawną.

Brak ZUS – tak, ale…

Jednym z najsilniejszych argumentów przemawiających za tym, żeby założyć spółkę z o.o. jest nieistnienie obowiązku opłacania składek ZUS oraz składek na ubezpieczenie zdrowotne (które w wyniku nowoładzenia stały się dosyć bolesnym tematem dla każdego przedsiębiorcy) przez wspólników spółki.

Konsekwencją takiego modelu jest brak ubezpieczeń emerytalnych, rentowych, wypadkowych i chorobowych (co większość przedsiębiorców oczywiście bez trudu przełknie) a także ubezpieczenia zdrowotnego, w związku z czym tego ubezpieczenia trzeba szukać gdzie indziej.

I ja naprawdę bardzo bym chciał w tym miejscu zakończyć, ale niestety nie mogę.

Bo jeśli się zagłębić w przepisy ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, to wspólnicy jednoosobowych spółek z o.o. są objęci obowiązkiem ubezpieczeniowym od chwili wpisania spółki do KRS albo objęcia udziałów.

Spółka jednoosobowa w ogóle nie zabezpiecza przed niepłaceniem ZUS.

A skoro tak, to sprytni przedsiębiorcy postanowili nie tworzyć spółek jednoosobowych – tylko dzielić udziały w spółce pomiędzy siebie a zaufaną osobę. Obejmowali zdecydowaną większość udziałów i uważali temat za załatwiony.

Ale ZUS (i sądy w ślad za nim) też umie się w to bawić. Tak powstały dwa nowe pojęcia. Niemal jedynego wspólnika i wspólnika iluzorycznego. Niemal jedyny wspólnik to taki, który ma zdecydowaną większość udziałów, a wspólnik iluzoryczny – to taki, który jest w spółce tylko dlatego, żeby nie płacić składek.

I w ramach czynności kontrolnych w takich spółkach poczęły nakładać na niemal jedynych wspólników spółek obowiązek uregulowania składek ZUS. Za pięć lat wstecz.

Innymi słowy – ZUS zauważył, że przedsiębiorcy omijają przepisy o ubezpieczeniach społecznych przez zakładanie spółek z ograniczoną odpowiedzialnością w praktyce jednoosobowych, z dokooptowanym „wspólnikiem iluzorycznym” tylko po to, żeby nie płacić składek i znalazł narzędzia, by temu przeciwdziałać.

Jeśli więc Twoim zamiarem jest założenie sp. z o.o. po to, żeby ominąć konieczność płacenia ulubionej daniny każdego przedsiębiorcy, to musisz mieć wspólnika nieiluzorycznego. A to wiąże się z koniecznością powierzenia innej osobie sporej części kontroli nad spółką.

Coś za coś.

Dalej – jak pamiętasz, spółka musi posiadać zarząd, choćby jednoosobowy. Pełnienie funkcji w zarządzie spółki może być odpłatne lub nieodpłatne. Jeśli członek zarządu będzie otrzymywał wynagrodzenie, to oczywiście będzie ono opodatkowane i oZUSowane, co w praktyce oznacza, że i w ten sposób nie da się uniknąć opłacania składek na ubezpieczenia społeczne.

Jedynym rozwiązaniem jest więc powołanie członka zarządu uchwałą wspólników i pozbawienie go wynagrodzenia. Wtedy wspólnikom przysługiwać będzie jedynie dywidenda, która faktycznie oZUSowana nie jest. Jeśli więc rozważasz czy warto założyć spółkę z o.o. to musisz od razu zastanowić się nad tym, jak będziesz powoływać jej zarząd i na jakiej podstawie będzie działał.

Jest jednak…

Podwójne opodatkowanie – czyli o CITach, PITach i innych takich.

No bo skoro jesteśmy już przy daninach publicznych (jak pięknie nazywa się wszystko to, co musimy odpalić Rzeczypospolitej Polskiej w zamian za to, że mamy czelność zarabiać pieniądze), to wypada wspomnieć też o podwójnym opodatkowaniu dochodów spółki.

O czym?

Otóż spółka z ograniczoną odpowiedzialnością obowiązkowo jest płatnikiem podatku dochodowego od osób prawnych – tzw. CIT.

Ponieważ spółka jest bytem zupełnie odrębnym – to także w obszarze prawa podatkowego jest traktowana jako podmiot zupełnie odrębny. Ma swoje przychody, swoje koszty, swoje rozliczenia podatkowe… no wszystko ma swoje.

Stawki podatku CIT, jeśli jesteś ich ciekaw, kiedyś były proste do wyjaśnienia, ale dziś sytuacja jest bardzo skomplikowana, dlatego aby dowiedzieć się o tym, jaki podatek będziesz płacił najlepiej porozmawiaj z doradcą podatkowym albo dobrym, specjalizującym się w spółkach z o.o. księgowym. Ani to dobre miejsce, ani czas, bo nie o stawkach chcę Ci opowiedzieć.

Wypłata zysku ze spółki z ograniczoną odpowiedzialnością nosi nazwę dywidendy. Przychód z dywidendy obłożony jest zryczałtowanym podatkiem dochodowym od osób fizycznych (PIT) w wysokości 19%, który zapłacisz z chwilą wypłaty zysku ze spółki. Jednocześnie współczesne orzecznictwo stoi na stanowisku, że wypłata dywidendy nie jest kosztem uzyskania przychodów spółki, więc nie pomniejsza jej dochodu do opodatkowania podatkiem CIT.

Czacha paruje, więc uprośćmy tę podatkową gadaninę. Upraszczając, scenariusz jest następujący:

  • spółka uzyskuje przychód (czyli to, co wpływa na konto od klientów);
  • spółka pomniejsza przychód o poniesione koszty i tak uzyskuje zysk brutto;
  • spółka płaci podatek CIT we właściwej stawce od zysku brutto – kwota pozostała po tej operacji jest zyskiem netto spółki, który może zostać wypłacony wspólnikom w formie dywidendy.
  • spółka wypłaca dywidendę, ale pomniejszoną jeszcze o 19% podatku PIT.

Do Ciebie trafia więc kwota zysku pomniejszonego najpierw o CIT, a potem o PIT.

Istnieją w polskim prawie konstrukcje, które pozwalają scenariusz ten odrobinę złagodzić (np. tzw. estoński CIT), ale ich stosowanie nie jest możliwe dla każdego przedsiębiorcy. No i są to półśrodki, które w niczym nie zastępują prostoty rozliczeń PIT na indywidualnej działalności gospodarczej i każdorazowo podwyższają rzeczywistą stawkę opodatkowania środków.

 

Pełna księgowość i rachunkowość – czyli płacz i płać.

A żeby podatki obliczało się i odprowadzało przyjemnie, miło i sprawnie, to ustawodawca nałożył na każdą spółkę z o.o. szereg obowiązków, związanych z prowadzeniem tzw. pełnej księgowości oraz w postaci przepisów ustawy o rachunkowości.

I pewnie wiesz, że jeśli zawierasz umowę na stałą obsługę księgową z biurem rachunkowym, to zazwyczaj cena usług zależna jest od ilości dokumentów które dostarczasz do rozliczenia.

Przy pełnej księgowości wypracowane rynkowe zasady są podobne, ale stawka wynagrodzenia biura rachunkowego zazwyczaj jest jakieś 2 – 3 razy wyższa.

I trudno się dziwić, bo obok rozliczeń podatku CIT (który jest podatkiem bardziej skomplikowanym niż PIT… tak, da się) i VAT dochodzi sporządzanie corocznych sprawozdań finansowych oraz drobiazgowe notowanie każdej operacji finansowej prowadzonej w spółce.

Każdej.

I właśnie dlatego…

I tutaj, niczym w dobrym serialu na Netflix, zakończymy część pierwszą naszego miniserialu o spółce z ograniczoną odpowiedzialnością. Z drugiej części, która nadejdzie już w piątek, dowiesz się więcej o wszystkim tym, co nie jest związane z ZUSem, podatkami, księgowością i rachunkowością, a co może wpłynąć na Twoją decyzję o tym, czy warto założyć sp. z o.o.

Już w piątek opowiem Ci za to o tym, jak wygląda obsługa korporacyjna spółki z o.o. i gospodarowanie jej finansami, o tym, co Cię czeka gdy się rozmyślisz oraz czy faktycznie spółka z o.o. pozwala na prowadzenie działalności bez ryzykowania Twoim prywatnym majątkiem.

Jest więc na co poczekać!

Ale Ty już nie musisz czekać! Drugą część artykułu znajdziesz tutaj: Spółka z o.o. – o czym Ci nie mówią? (Cz. II)