Załóż spółkę, mówią… a dlaczego mówią? (Cz. III)

Załóż spółkę, mówią… a dlaczego mówią? (Cz. III)

Cały poprzedni tydzień znęcałem się nad spółką z ograniczoną odpowiedzialnością. A że ZUS, a że mało elastyczna, a że zarządzanie finansami jest do kitu, a że księgowość droga… ale fakt jest taki, że spółka z ograniczoną odpowiedzialnością jest drugą (po indywidualnej działalności gospodarczej) najpopularniejszą formą prowadzenia działalności w Polsce. Dlaczego?

Bo to jest naprawdę świetna forma prowadzenia działalności!

Ten wpis jest drugim artykułem z cyklu dotyczącego spółki z o.o.

Poprzednie wpis znajdziesz TUTAJ :

  1. Czy warto założyć spółkę z o.o. – czyli o czym Ci nie mówią? (Cz. I)
  2. Spółka z o.o. – o czym Ci nie mówią? (cz. II)

Ale tylko wtedy, gdy przypilnujesz zgodności z prawem działania i zorganizujesz sobie pomoc dobrego księgowego, który będzie się na obsłudze spółki znał. Co jednak jest konieczne, to to, żeby wybrać tę formę wtedy, kiedy naprawdę jej potrzebujesz i jesteś na to gotowy – tak z punktu widzenia Twojej wiedzy i doświadczenia, jak i po prostu finansowo.

A zatem… czy spółka z o.o. ma jakieś plusy, które są w stanie zniwelować wszystkie minusy, o których pisałem w poprzednich tekstach?

Przyjrzyjmy się, na przekór poprzednim wpisom, plusom tej formy organizacji Twojego przedsiębiorstwa. To pozwoli nam, na zakończenie serii, zdecydować, czy ta forma rzeczywiście jest dla Ciebie.

Równość i bezpieczeństwo wspólników

No i chyba największym z wszystkich plusów jest to, że spółka z ograniczoną odpowiedzialnością zakłada równouprawnienie i bezpieczeństwo wszystkich wspólników. Spółka z o.o.  jest najtańszą i najprostszą opcją prowadzenia działalności bez ryzyka dla wszystkich wspólników jaką oferuje polskie prawo.

W jednoosobowej działalności gospodarczej i spółce cywilnej odpowiadasz przecież zawsze całym swoim majątkiem.

W spółkach osobowych (jawna, partnerska, komandytowa i komandytowo – akcyjna) Twoja sytuacja zależy od tego, o której ze spółek mówimy. Musisz jednak mieć na uwadze, że spółki osobowe z założenia nie mogą być jednoosobowe.

W spółce jawnej i partnerskiej wspólnicy także odpowiadają za zobowiązania spółki całym swoim majątkiem, choć w tych przypadkach odpowiedzialność ta jest już subsydiarna (tzn. następuje dopiero wtedy, gdy egzekucja z majątku spółki nie przyniesie rezultatu), zatem majątek wspólników jest tylko odrobinę lepiej zabezpieczony niż w spółce cywilnej.

Formami przejściowymi między wyżej wymienionymi a spółką z o.o. są spółki komandytowa i komandytowo – akcyjna, gdzie tylko część wspólników odpowiada za zobowiązania swoim majątkiem (są to komplementariusze). Pozostali wspólnicy ryzykują tylko swoim wkładem do spółki (są to komandytariusze/akcjonariusze), a ich prywatny majątek jest całkowicie bezpieczny.

Na tym tle kusząco rysują się spółki kapitałowe, czyli spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, prosta spółka akcyjna oraz spółka akcyjna. W tych wszystkich trzech formach organizacyjnych wspólnicy/akcjonariusze są wobec siebie równorzędni i żaden z nich nie ryzykuje swoim prywatnym majątkiem.

Spółka akcyjna (S.A.) wymaga jednak sporego wkładu (aby ją założyć potrzebujesz wnieść do spółki 100.000 złotych) i dużego nakładu pracy związanego z obsługą spółki. To skomplikowana forma, przeznaczona raczej na tworzenie większych struktur organizacyjnych.

Prosta spółka akcyjna (PSA) wymaga minimalnego wkładu (wystarczy 1 zł), ale jest inny problem. Jest to forma zupełnie nowa, bez żadnych tradycji prawnych, przesadnie skomplikowana i przeformalizowana, a jednocześnie pełna luk prawnych i niejasności. Niewiele osób w Polsce zna się na prowadzeniu PSA, co tyczy się zarówno prawników jak i księgowych.

Z tej perspektywy spółka z o.o. wygląda naprawdę znakomicie. Z jednej strony do jej utworzenia wystarczy 5 tysięcy złotych, formalności związane z jej prowadzeniem są wprawdzie dość zawiłe, ale nadal nie tak skomplikowane jak w S.A. czy PSA. Tradycja prawna spółki z o.o. sięga dekad, a na rynku jest wielu specjalistów, którzy zajmują się prowadzeniem tej formy działalności, zarówno od strony prawno – formalnej jak i księgowo – rachunkowej.

Innymi słowy – spółka z o.o. jest jak demokracja w ustach Winsotna Churchilla. Nie jest idealna, ale najlepsza, do jakiej masz dostęp.

No dobrze, a skoro wspólnik nie ryzykuje swoim prywatnym majątkiem, to znaczy, że w ogóle niczym nie ryzykuje?

Jego jedynym ryzykiem jest utrata tego, co wniósł do spółki, czyli albo pieniędzy, albo aportu, czyli wkładu, który nie jest pieniądzem (aportem może być np. nieruchomość, maszyny, samochody czy całe przedsiębiorstwo). To sprawia, że spółka z o.o. świetnie nadaje się do podejmowania bardziej ryzykownych operacji biznesowych.

Odpowiedzialność członka zarządu – tak, ale nie zawsze

Jak pewnie pamiętasz z poprzedniego tekstu – o ile wspólnik spółki nie odpowiada za jej zobowiązania, to członek zarządu i owszem… ale tylko w przypadku, gdy zaniedba swoje obowiązki.

Członek zarządu odpowiada bowiem solidarnie ze spółką za zobowiązania, ale może się od tej odpowiedzialności uwolnić, jeśli wykaże, że we właściwym czasie (30 dni od powstania stanu niewypłacalności spółki)  zgłoszono wniosek o ogłoszenie upadłości lub w tym samym czasie wydano postanowienie o otwarciu postępowania restrukturyzacyjnego albo o zatwierdzeniu układu w postępowaniu w przedmiocie zatwierdzenia układu, albo że niezgłoszenie wniosku o ogłoszenie upadłości nastąpiło nie z jego winy, albo że pomimo niezgłoszenia wniosku o ogłoszenie upadłości oraz niewydania postanowienia o otwarciu postępowania restrukturyzacyjnego albo niezatwierdzenia układu w postępowaniu w przedmiocie zatwierdzenia układu wierzyciel nie poniósł szkody (art. 299 §2 k.s.h.).

Przekładając powyższy bełkot na język ludzi godnych i sprawiedliwych, to jeśli tylko członek zarządu dochowa obowiązków o których mowa w art. 299 §2 k.s.h. albo wykaże, że wierzyciel nie poniósł szkody, to nawet w przypadku upadłości likwidacyjnej spółki NIKT nie będzie odpowiadał za jej zobowiązania, bo:

  • wspólnik z zasady nie ponosi odpowiedzialności;
  • członek zarządu się od odpowiedzialności uwolni.

Dlatego, żeby minimalizować to ryzyko konieczne jest, żebyś przed założeniem spółki z o.o. nabył wiedzę o tym, jak ona funkcjonuje oraz jakie są Twoje obowiązki.

Jeśli będziesz trzymał się tej prostej zasady i w razie zaistnienia takiej konieczności podejmiesz odpowiednie kroki, o których mowa w zacytowanym powyżej art. 299 §1 k.s.h., to możesz spać spokojnie w swoim prywatnym łóżku. Żaden wierzyciel nie połozy na nim swoich rąk.

W sumie niczego na nim nie położy.

Łatwość zbycia i nabycia udziałów.

Kolejny plus spółki z ograniczoną odpowiedzialnością to płynność w sprzedaży i nabywaniu udziałów. Relatywnie łatwo możesz więc do spółki wstąpić oraz z niej wystąpić.

Nie jest to wprawdzie tak proste, jak nabycie udziałów w spółce akcyjnej, zwłaszcza notowanej na giełdzie, ale nadal o niebo łatwiejsze niż zmiana wspólników w spółce osobowej, że nie wspomnę o trudach i znojach sprzedaży indywidualnej działalności gospodarczej.

Sprzedaż udziałów w spółce z o.o. co do zasady będzie wymagała wyłącznie zgody spółki (choć nie zawsze – umowa spółki może wskazywać, że nawet taka zgoda nie jest potrzebna), zawarcia umowy z podpisami notarialnie poświadczonymi i zgłoszenia zmiany do KRS. I to w sumie tyle.

W spółce osobowej w praktyce będzie to przystąpienie do spółki przez innego wspólnika albo o cesji zobowiązań jednego z wspólników, więc powstają brzydkie problemy związane z wstąpieniem nowego, wystąpieniem starego wspólnika, rozliczeniem należności, przejęciem zobowiązań…

Co więcej, spółka z o.o. znacząco ułatwia sukcesję, czyli przejęcie przedsiębiorstwa po śmieci przedsiębiorcy. W indywidualnej działalności gospodarczej i spółkach osobowych jest to problematyczne, a przez to powoduje problemy natury praktycznej (bo jeśli umiera właściciel zakładu zatrudniającego kilka osób, to ktoś musi zadbać albo o ciągłość pracy albo o zakończenie działalności firmy i jej rozliczenie).

W spółce z o.o. śmierć członka zarządu powoduje konieczność powołania nowego członka zarządu i temat się kończy.

Natomiast w razie śmierci wspólnika jego udziały w spółce wchodzą w skład masy spadkowej i są zwyczajnie dziedziczone, bez potrzeby prowadzenia odrębnych postępowań dotyczących zarządu sukcesyjnego. Spółka może w tym czasie normalnie funkcjonować, ponieważ w imieniu spółki zawsze działa zarząd, a nie wspólnik. Komplikacje pojawiają się w przypadku, gdy umiera wspólnik będący jednocześnie członkiem zarządu – konieczne jest wtedy najpierw objęcie udziałów, a potem wybór nowego zarządu – ale nadal jest sporo prościej.

Struktura organizacyjna i korporacyjna – czyli zleć prezesowanie!

Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością jest idealnym wyborem dla wszelkich przedsiębiorstw, w których wspólnicy (albo wspólnik) planują powierzenie zarządzania firmą innej osobie. Jest to znaczna przewaga nad indywidualną działalnością gospodarczą albo spółkami osobowymi.

W spółkach osobowych to wspólnicy reprezentują spółkę, co oznacza, że wprawdzie mogą oni zatrudnić osobę do zarządzania przedsiębiorstwem, ale powoduje to konieczność udzielania stosownych upoważnień, pełnomocnictw…

W spółkach kapitałowych zarządzanie spółką jest niezależne od tego, kto jest jej wspólnikiem. Dlatego w spółce z o.o. zlecenie komuś zarządzania spółką nie jest żadnym problemem. Wspólnicy mogą wybrać do zarządu dowolną osobę… i już, jak mawia Ekspert w Bentleyu.

Jednak nie to jest największym plusem spółki z o.o. przy zatrudnianiu zewnętrznego managera.

W spółkach osobowych za zobowiązania spółki odpowiadają wspólnicy, co oznacza, że nawet jeśli zobowiązania te powstaną na skutek błędów zatrudnionego managera, to wierzyciele zwrócą się o zapłatę do wspólników. Dopiero po spłacie długów wspólnicy będą mogli próbować egzekwować zwrot od zarządzającego przedsiębiorstwem, co czasami może być trudne, a czasami zwyczajnie niemożliwe.

W spółce z o.o. wspólnicy tego problemu nie mają. Członek zarządu spółki z o.o. surowo odpowiada za działania na szkodę spółki oraz za zobowiązania spółki. Zgodnie z opisanymi już wcześniej zasadami wierzyciele nie będą mogli zwrócić się o zapłatę do Ciebie  jako wspólnika – będą od razu musieli zwrócić się przeciwko członkowi zarządu. A Ty w tym czasie będziesz spokojnie spał w swoim własnym łóżku. Żaden wierzyciel nie poł…

Okej, opowiadanie dwa razy tego samego suchara to kiepski pomysł.

Jeśli więc zamierzasz stworzyć przedsiębiorstwo, w którym zarządzanie powierzysz komuś innemu, to spółka z o.o. będzie strzałem w dziesiątkę, a gdyby to połączyć z faktem, że jako wspólnik nie będziesz ponosił żadnej odpowiedzialności za zobowiązania spółki – to strzałem w dziesiątkę kilka razy z rzędu.

Estoński CIT!

W pierwszym tekście serii wspominałem o problemach z księgowością i podwójnym opodatkowaniem zysków wypłacanych w formie dywidendy. Jeśli jednak spełnisz długi szereg wymogów, to być może da się to obejść.

Jeśli spełnisz określone przepisami warunki (których niestety jest całkiem sporo – polecam ich szczegółowy opis na blogu Doradzamy.To – https://www.doradzamy.to/artykuly/estonski-cit-dla-kogo-od-2022-r ) to możesz znacząco uprościć rozliczenia oraz pomniejszych podatek dochodowy który masz do zapłaty z tytułu wypłaty środków ze spółki (nawet do 20% łącznie!).

Wymaga jednak podkreślenia, że w tej opcji nie ma możliwości odliczenia kosztów ani amortyzacji środków trwałych. Podatek w wysokości łącznie 20 lub 25% (w zależności od wielkości Twojej spółki) płacisz po prostu od wypłaty ze spółki. Nie prowadzisz więc księgowości związanej z podatkiem CIT i nie rozliczasz go co miesiąc (ale podatek VAT już tak!).

Więcej o Estońskim CIT przeczytasz np. tu: https://www.podatki.gov.pl/cit/estonski-cit/

Rozwiązanie związane z Estońskim CIT jest świetnym narzędziem w każdej spółce, która zamierza się rozwijać i, przede wszystkim, reinwestować zyski. Opodatkowanie wyłącznie wypłacanych ze spółki środków sprawia, że w okresie reinwestycji środków w dalszy rozwój spółka w ogóle nie płaci podatku dochodowego. To oznacza, że masz zdecydowanie więcej pieniędzy do reinwestowania w rozwój swojej działalności, a to może sprawnie i szybko budować Twoją przewagę nad konkurencją.

Jeśli więc Twoja działalność ma się rozwijać i zamierzasz reinwestować środki uzyskiwane od klientów, to estoński CIT może znacząco przyspieszyć Twój rozwój dzięki odroczeniu terminu zapłaty podatku dochodowego. Jeśli jednak zamierzasz cały zysk regularnie wypłacać, to potrzebujesz konsultacji z najlepszym przyjacielem każdego przedsiębiorcy.

Czyli z kalkulatorem.

Policz dobrze, co Ci się w takich warunkach opłaci – bo może się okazać, że wcale nie estoński CIT. A jeśli masz wątpliwości, to skonsultuj się z doradcą podatkowym, który policzy to razem z Tobą.

Dla kogo jest spółka z ograniczoną odpowiedzialnością?

Jak widzisz, mecenas Żółtowski bywa przewrotny. Najpierw nagadał się o wadach spółki z o.o., żeby teraz przekuć je w zalety opisując je od drugiej strony i dzięki temu miał o czym pisać…

Ale z drugiej strony, jeśli dobrze się nad tym zastanowić, to na tym właśnie polega analiza cech spółki jako formy prowadzenia działalności gospodarczej. Musisz przyjąć swoją perspektywę i zastanowić się nad tym, czy spółka z o.o. faktycznie jest rozwiązaniem dla Ciebie.

Moim zdaniem spółka z ograniczoną odpowiedzialnością to właściwe rozwiązanie dla przedsiębiorstw:

  • które zakładają ponoszenie dużych inwestycji, zwłaszcza środków pochodzących od klientów, bez znaczących wypłat zysków – bo dzięki estońskiemu CIT mogą odroczyć płatność podatku dochodowego.
  • które zakładają powierzenie zarządzania przedsiębiorstwem zatrudnionemu managerowi zamiast zarządzać samemu – bo jako wspólnik mogą być bezpiecznie schowani za plecami zarządu.
  • które posiadają wiedzę i zasoby do tego, żeby pilnować bieżącej sytuacji finansowej spółki i uniknąć jej upadłości albo zgłosić stosowny wniosek we właściwym terminie – tylko wtedy prowadzenie spółki z o.o. jest naprawdę bezpieczne dla członka zarządu spółki.
  • kiedy zakładasz, że wspólników będzie przynajmniej dwóch (i to niefikcyjnych – patrz część I), a być może zakładasz późniejsze przystąpienie następnych – bo przystąpienie do spółki z o.o. jest daleko prostsze niż do innych rodzajów spółek.
  • jeśli zamierzasz podjąć ryzykowne przedsięwzięcie biznesowe.

No, to tyle!

I jak myślisz, jak to jest z tą spółką z ograniczoną odpowiedzialnością? To dobre rozwiązanie dla Ciebie czy nie?

Podziel się swoimi wnioskami w komentarzu!

Spółka z o.o. – o czym Ci nie mówią? (cz. II)

Spółka z o.o. – o czym Ci nie mówią? (cz. II)

Jest piątek, więc zgodnie z obietnicą jedziemy dalej z dogmatem wszystkich tych, którzy opuszczają strefę komfortu. Na tapecie jest spółka z o.o.! Z pierwszej części wiesz już, że sprawa z podatkami i składkami, oraz ich rozliczeniami nie jest taka prosta jakby się to wydawało. Dziś opowiem Ci o tym, że na innych polach działalności wcale nie jest łatwiej.

Ten wpis jest drugim artykułem z cyklu dotyczącego spółki z o.o.

Poprzedni wpis znajdziesz TUTAJ : Czy warto założyć spółkę z o.o. – czyli o czym Ci nie mówią? (Cz. I)

 

W POPRZEDNIM ODCINKU…

Przy pełnej księgowości wypracowane rynkowe zasady są podobne, ale stawka wynagrodzenia biura rachunkowego zazwyczaj jest jakieś 2 – 3 razy wyższa.

I trudno się dziwić, bo obok rozliczeń podatku CIT (który jest podatkiem bardziej skomplikowanym niż PIT… tak, da się) i VAT dochodzi sporządzanie corocznych sprawozdań finansowych oraz drobiazgowe notowanie każdej operacji finansowej prowadzonej w spółce.

Każdej.

I właśnie dlatego…

Co jest spółki, to nie jest Twoje.

Spółka posiada odrębny majątek, który jednocześnie nie jest majątkiem wspólników.

Ani wspólnicy ani zarząd nie mogą wydać nawet złotówki z majątku spółki bez odnotowania tego w księgach rachunkowych, a wydatki te nie mogą nastąpić na cele inne niż działalność spółki. Czyli wygląda to zupełnie inaczej niż w działalności gospodarczej, gdzie środki prywatne i firmowe można dowolnie mieszać (inna rzecz, że tak robić nie należy, ale o tym kiedy indziej).

Posiadając spółkę nie możesz po prostu przelać sobie środków z konta firmowego na prywatne. Nie możesz zapłacić firmową kartą za prywatne zakupy. Nie możesz wziąć 200 zł z kasy i ruszyć w miasto. Każda wypłata z rachunku bankowego spółki albo z kasy gotówkowej musi mieć swoją podstawę i zostać odnotowana w księgach rachunkowych.

A zatem wspólnik, aby otrzymać ze spółki jakiekolwiek środki musi albo przekonać pozostałych wspólników do podjęcia uchwały o wypłacie dywidendy albo znaleźć inny sposób, by środki uzyskać. Na przykład przez zatrudnienie się w spółce za wynagrodzeniem (co będzie się oczywiście wiązało z obowiązkami podatkowymi i, czasami, składkowymi) albo wypłatę wynagrodzenia za sprawowanie zarządu (też podatki)…

W konsekwencjinieważne czy jesteś właścicielem wszystkich udziałów w spółce i prezesem jej zarządu czy też ta konfiguracja jest inna – nigdy nie jesteś właścicielem majątku zgromadzonego w spółce i nie możesz nim bez podstawy prawnej dysponować.

Posiadasz jedynie udział w samej spółce… i nie, to nie jest to samo.

Formalności, czyli spółka z o.o. w pigułce

Nieoczekiwanie prowadzenie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością to całkiem sporo formalności księgowo – finansowej, ale przecież to już koniec, prawda?

Ooooj, będzie rozczarowanie.

Jak już wiesz, spółka funkcjonuje za pomocą swoich organów. Przypomnę z poprzedniego wpisu, że organami tymi są zgromadzenie wspólników (podejmujący kluczowe decyzje co do tego, jak funkcjonuje spółka), zarząd (podejmujący decyzje bieżące, w sprawach tzw. zwykłego zarządu) oraz ewentualnie rada nadzorcza, która w małych spółkach nie jest konieczna.

Każdy z tych organów posiada szczegółowe procedury postępowania opisane w ustawie o rachunkowości, Kodeksie Spółek Handlowych oraz w umowie spółki i dokumentach wewnętrznych. I procedur tych należy skrupulatnie dochowywać, bo jak nie, to sąd rejonowy się przyczepi i delikatnym, subtelnym powiewem grzywny przypomni o obowiązkach wspólnika czy członka zarządu. Albo innemu wspólnikowi nie spodoba się podjęte działanie i skutecznie je zaskarży. Albo zawarta z osobą trzecią umowa będzie nieważna. Wszystko zależy od tego, jakich obowiązków w spółce nie dochowano.

Konsekwencje mogą więc być surowe, dlatego jeśli decydujesz się na założenie spółki z o.o., to powinieneś znać je wszystkie. A jest ich trochę, bo musisz pamiętać, oczywiście obok standardowych obowiązków związanych z prowadzeniem pełnej księgowości i obowiązków każdego przedsiębiorcy (np. RODO), o:

  • zawiązaniu spółki przez zawarcie umowy o odpowiedniej treści;
  • konieczności dbania o prawidłowość zwoływania zgromadzeń wspólników i dotrzymywania terminów określonych w k.s.h., ewentualnie o właściwym zaprotokołowaniu niezwołanych zgromadzeń;
  • zorganizowaniu corocznego zgromadzenia wspólników w celu zatwierdzenia sprawozdania finansowego za rok ubiegły, sprawozdania zarządu z działalności spółki, podjęcia uchwały o przeznaczeniu zysku lub pokrycie straty oraz udzielenia lub odmowy udzielenia absolutorium członkom zarządu (tak, wszystkie te dokumenty również musisz stworzyć) i protokołowaniu tego zgromadzenia;
  • złożeniu w/w uchwał do Krajowego Rejestru Sądowego;
  • dbałości o to, żeby wszelkie zmiany w sposobie działania spółki, a które muszą być zgłaszane do Krajowego Rejestru Sądowego, zostały do niego zgłoszone (co wiąże się każdorazowo z dodatkową opłatą);
  • prowadzeniu dokumentacji udziałowej spółki (listy wspólników, księgi udziałów);
  • upływie kadencji członków zarządu i konieczności powołania nowych członków zarządu lub odnowienia ich kadencji;
  • właściwym oznaczaniu pism (tak, są przepisy które wskazują co musi się znaleźć na każdym piśmie pod rygorem grzywny – znajdziesz je w art. 206 k.s.h.);
  • konieczności powołania pełnomocnika każdorazowo do zawarcia umowy z członkiem zarządu spółki;
  • konieczności uzyskania zgody zgromadzenia wspólników na dokonywanie niektórych transakcji;

Jest tego sporo, ale to tylko wierzchołek góry lodowej, bo nie wymieniłem ich wszystkich. Dlatego jeśli nie chcesz skończyć jak Titanic, to powinieneś uważniej spoglądać przez lornetkę na otaczający Cię prawny horyzont, zwłaszcza zaglądać do Kodeksu Spółek Handlowych i ustawy o rachunkowości. Inaczej możesz skończyć jak Jack Dawson (Rose, gdybyś tylko trochę się przesunęła na tych drzwiach…).

Likwidacja spółki

Założenie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością trwa dziś około 24 godziny i jest w sumie całkiem proste (zrobisz to za pośrednictwem portalu S24 – ale o tym opowiem Ci innym razem).

Ale kiedy już założysz spółkę i wszystkie wyżej wymienione obowiązki „wejdą Ci na głowę”, to może się tak zdarzyć, że przytłoczony obowiązkami postanowisz jednak zrezygnować z tej formy prowadzenia działalności – i postanowisz zlikwidować spółkę. Oczywiście to da się zrobić, ale chyba nie myślisz, że tu też będzie tak prosto?

Minimum 8 – 9 miesięcy…

Spółka z o.o. likwiduje się długo. Podział majątku spółki między wspólników może nastąpić dopiero po 6 miesiącach licząc od dnia ogłoszenia o otwarciu likwidacji. A ponieważ publikacja tego ogłoszenia to nie jest pierwsza czynność w postępowaniu, a podział majątku nie jest czynnością ostatnią, to minimum jakie musisz liczyć na zakończenie procesu likwidacji to właśnie te 8 miesięcy.

…i kilka tysięcy złotych.

Postępowanie likwidacyjne spółki jest wymagające pod względem formalnym i kosztowym. Nawet, jeśli chcesz przeprowadzić całe postępowanie samodzielnie, to za wynagrodzenie notariusza, opłaty sądowe i opłatę za ogłoszenie w Monitorze Sądowym i Gospodarczym zapłacisz około dwóch tysięcy złotych. Jeśli zaś potrzebujesz pomocy prawnika to musisz doliczyć minimum około 3.000 złotych.

Dla jednych to dużo, dla innych mało – warto po prostu mieć to na uwadze, że likwidacja spółki z o.o. nie jest ani tak szybka, ani tak tania jak jej założenie.

Ograniczenie ryzyka – … no nie.

Eh.

Sam już jestem zmęczony tym znęcaniem się nad spółką z o.o., którą prywatnie naprawdę bardzo lubię. Ale może cała ta gra jest warte świeczki, skoro powoduje to, że nie ponosisz ryzyka swoim prywatnym majątkiem, jak to ma miejsce w indywidualnej działalności gospodarczej?

I masz rację, nie ponosisz!

Dopóki jesteś tylko wspólnikiem, to nie ponosisz odpowiedzialności za zobowiązania spółki z o.o. Jeśli więc spółka poniesie straty i będziesz musiał ją zlikwidować albo ogłosić jej upadłość, to Twojemu prywatnemu majątkowi absolutnie nic nie grozi.

Czujesz już nadciągające „ale”?

Jeśli jesteś jednocześnie członkiem zarządu, to pilnuj terminów i kondycji finansowej spółki.

Masz bowiem 30 dni na złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości spółki, licząc od dnia, w którym dowiedziałeś się o tym, że zaistniały przesłanki do upadłości (tj. od chwili, kiedy spółka utraciła zdolność do wykonywania wszystkich swoich zobowiązań pieniężnych), albo na zgłoszenie wniosku o otwarcie postępowania restrukturyzacyjnego lub o zatwierdzenie układu.

Jeśli tego nie zrobisz w tym terminie, to niestety będzie problem.

Jeśli egzekucja należności od spółki się nie powiedzie – członek zarządu odpowiada za zobowiązania spółki. Całym swoim prywatnym majątkiem. Możesz się z tego wybronić jedynie udowadniając, że niezgłoszenie wniosku o ogłoszenie nastąpiło nie z Twojej winy, albo że wierzyciel (czyli osoba dochodząca pieniędzy) nie poniosła szkody.

Jeśli więc jesteś jednocześnie wspólnikiem spółki i członkiem jej zarządu, co w małych spółkach jest najczęstszym scenariuszem, to ograniczenie ryzyka faktycznie istnieje, ale musisz koniecznie pilnować tego, w jakiej kondycji finansowej jest Twoja spółka.

W przeciwnym razie poczucie bezpieczeństwa, które miała Ci dawać spółka z ograniczoną odpowiedzialnością będzie jedynie iluzoryczne i może bardziej szkodzić niż pomagać.

Podsumowanko, czyli po co mi ta spółka z o.o.?

Ja naprawdę nie chcę, żeby ten tekst zabrzmiał jak opowieść o tym, że spółka z o.o. to nie jest najszczersze złoto tylko… no coś mniej złotego od złota.

To, co próbuję Ci przekazać, to to, że to jest naprawdę złożony twór prawny, który wymaga dużo większej wiedzy i czujności niż to ma miejsce w przypadku prowadzenia indywidualnej działalności gospodarczej rejestrowanej w CEIDG.

Z tego powodu spółka z ograniczoną odpowiedzialnością nie jest dla każdego. Jeśli dopiero zaczynasz prowadzenie działalności, to zdecydowanie odradzam, bo próg wejścia (jeśli chodzi o wiedzę) oraz obsługi (jeśli chodzi o koszty obsługi spółki) nie jest wcale tak niski, jak się wszystkim wydaje.

Oczywiście, w sytuacji, gdy jest to przemyślana biznesowo decyzja która ma swój cel, a Ty będziesz potrafił samodzielnie spółkę obsłużyć (albo posiadasz środki na pokrycie kosztów obsługi) to założenie spółki z o.o. może być rewelacyjnym rozwiązaniem. Sprawnie zarządzana spółka ograniczy ryzyko biznesowy i będzie kształtować Twoją wiarygodność, a czujność co do terminu zgłoszenia wniosku o upadłość w przypadku zaistnienia kłopotów z wypłacalnością skutecznie odetnie Twoją odpowiedzialność prywatnym majątkiem za zobowiązania spółki.

Z drugiej strony, jeśli chcesz założyć spółkę żeby zaoszczędzić jakieś 1000 zł/mies. na ZUSie (no bo składkę zdrowotną i tak JAKĄŚ będziesz musiał zapłacić, żeby być ubezpieczonym) to naprawdę dobrze przemyśl, czy masz na tyle czasu i nerwów, żeby stale i samodzielnie obsługiwać spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością.

Pytanie jednak po co miałbyś to w ogóle rozważać, skoro mecenas Żółtowski tak stanowczo wskazuje na aż tyle wad tej formy prowadzenia działalności?

Ano dlatego, że w niektórych sytuacjach gra może być warta świeczki. Spółka z o.o. ma całkiem sporo niezaprzeczalnych plusów.

A jakich? O tym opowiem Ci w kolejnym tekście – już w najbliższy wtorek!

Czy warto założyć spółkę z o.o., czyli o czym Ci nie mówią? (Cz. I)

Czy warto założyć spółkę z o.o., czyli o czym Ci nie mówią? (Cz. I)

Jeśli poczytać kołczów biznesowych, to pierwszym krokiem do opuszczenia Twojej strefy komfortu i budowy Twojego imperium musi być założenie spółki z o.o. Będzie wspaniale – obiecują – nie będziesz musiał płacić ZUS, będziesz miał większą wolność, a za nic nie będziesz odpowiadał. Twór doskonały, aż łza staje w oku kiedy pomyślę, że moja kancelaria nie może działać w tej formie. Zadajmy sobie więc pytanie – czy warto założyć spółkę z o.o.?

I o ile wyjście ze strefy komfortu może być dobrym pomysłem, to problem leży w tym, że daleko poza strefą komfortu może leżeć zarówno formalna jak i księgowa obsługa spółki oraz gospodarowanie jej środkami finansowymi czy wypłacanie sobie zysku.

Już na starcie zaznaczę, że nie zamierzam zniechęcić Cię do rozważenia podjęcia działalności w formie sp. z o.o. Prawidłowo prowadzona spółka rzeczywiście może być dla Ciebie dobrym wyborem jeśli odpowiednio skalkulujesz koszty i ryzyko tej operacji. Dlatego w serii tekstów, którą właśnie zaczynamy, nie ograniczę się tylko do wymienienia wad tej formy prowadzenia

Chcę Ci jednak pokazać, że, SZOK I NIEDOWIERZANIE, świat nie jest tak kolorowy jak mówią kołcze (kołczowie?), a jeśli chcesz świadomie podjąć decyzję o założeniu spółki, to musisz też wiedzieć jakie wyzwania przed Tobą staną, gdy już uzyskasz wpis w Krajowym Rejestrze Sądowym.

Zacznijmy od podstaw.

Co to jest spółka z o.o. i jak działa?

Jako prawnik powiedziałbym, że spółka z o.o. jest osobą prawną.

Czyli czym?

To zupełnie odrębny od Ciebie byt. Posiada swój własny majątek, własną odpowiedzialność i własne zobowiązania. To taki fikcyjny człowiek – kiepskie porównanie, ale nie mam lepszego – który istnieje tylko na papierze. Fikcyjny, realnie nieistniejący byt, który powstaje na podstawie umowy spółki i wpisu w rejestrze przedsiębiorców w celu prowadzenia działalności gospodarczej.

Spółkę zawiązują (czyli tworzą) wspólnicy (lub wspólnik jeżeli jest jeden). Wszyscy wspólnicy razem wzięci tworzą organ spółki, który nazywamy zgromadzeniem wspólników. Jest to organ właścicielski. Do jego zadań należy szeroko rozumiane kontrolowanie spółki – wybór zarządu, zatwierdzanie sprawozdań finansowych czy wyrażanie zgody na podejmowanie czynności przekraczających zakres codziennej pracy spółki (tzw. przekraczających zakres zwykłego zarządu) – np. na nabycie i zbycie nieruchomości albo przedsiębiorstwa czy zaciągnięcie zobowiązania, którego wartość przekracza dwukrotnie wysokość kapitału zakładowego i wiele, wiele innych.

Drugim organem spółki jest ten, który podejmuje działania w imieniu spółki – czyli zarząd. Zarząd podejmuje w imieniu spółki wszelkie czynności i jako jedyny może reprezentować spółkę (czyli składać w jej imieniu oświadczeń, zaciągać zobowiązania, zawierać umowy itd.).  Spółka musi mieć zarząd, jeśli nie będzie go posiadała – sąd z urzędu wyznaczy jej kuratora.

Trzecim organem, który może (a przy dużych spółkach musi) mieć spółka z o.o. jest rada nadzorcza, której zadaniem jest… tak, zgadłeś. Nadzór nad działalnością spółki w imieniu wspólników.

Zwróć przy tym uwagę, że jedynym organem uprawnionym do działania w imieniu spółki jest zarząd, a co więcej nie działa on we własnym imieniu ani w imieniu wspólników. Działa w imieniu spółki.

Zatem – spółka jest całkowicie niezależna od osób, które są jej właścicielami oraz które ją reprezentują. Skład osobowy wszystkich w/w organów może się zmieniać bez wpływu na osobowość prawną spółki.

I ta niezależność spółki jest do tego stopnia silna, że wyrządzenie spółce szkody przez nadużycie udzielonych mu uprawnień lub niedopełnienie ciążącego na nim obowiązku może nawet stanowić przestępstwo. Karane więzieniem. Przy wielkiej szkodzie (ponad 1 mln złotych) – nawet do 10 lat.

Tak, właśnie tak, będąc właścicielem spółki teoretycznie możesz zostać ukarany za działanie na szkodę tej spółki.

Oczywiście piszę o tym nie po to, żeby Cię straszyć (takie skazanie jest mało prawdopodobne, zdarza się głównie w dużych spółkach, gdzie zarządy i zgromadzenia wspólników często zmieniają swój skład osobowy), ale po to, by zaznaczyć Ci do jakiego stopnia spółka jest odrębna.

I właśnie to, w dużym skrócie i uproszczeniu, nazywamy osobowością prawną.

Brak ZUS – tak, ale…

Jednym z najsilniejszych argumentów przemawiających za tym, żeby założyć spółkę z o.o. jest nieistnienie obowiązku opłacania składek ZUS oraz składek na ubezpieczenie zdrowotne (które w wyniku nowoładzenia stały się dosyć bolesnym tematem dla każdego przedsiębiorcy) przez wspólników spółki.

Konsekwencją takiego modelu jest brak ubezpieczeń emerytalnych, rentowych, wypadkowych i chorobowych (co większość przedsiębiorców oczywiście bez trudu przełknie) a także ubezpieczenia zdrowotnego, w związku z czym tego ubezpieczenia trzeba szukać gdzie indziej.

I ja naprawdę bardzo bym chciał w tym miejscu zakończyć, ale niestety nie mogę.

Bo jeśli się zagłębić w przepisy ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, to wspólnicy jednoosobowych spółek z o.o. są objęci obowiązkiem ubezpieczeniowym od chwili wpisania spółki do KRS albo objęcia udziałów.

Spółka jednoosobowa w ogóle nie zabezpiecza przed niepłaceniem ZUS.

A skoro tak, to sprytni przedsiębiorcy postanowili nie tworzyć spółek jednoosobowych – tylko dzielić udziały w spółce pomiędzy siebie a zaufaną osobę. Obejmowali zdecydowaną większość udziałów i uważali temat za załatwiony.

Ale ZUS (i sądy w ślad za nim) też umie się w to bawić. Tak powstały dwa nowe pojęcia. Niemal jedynego wspólnika i wspólnika iluzorycznego. Niemal jedyny wspólnik to taki, który ma zdecydowaną większość udziałów, a wspólnik iluzoryczny – to taki, który jest w spółce tylko dlatego, żeby nie płacić składek.

I w ramach czynności kontrolnych w takich spółkach poczęły nakładać na niemal jedynych wspólników spółek obowiązek uregulowania składek ZUS. Za pięć lat wstecz.

Innymi słowy – ZUS zauważył, że przedsiębiorcy omijają przepisy o ubezpieczeniach społecznych przez zakładanie spółek z ograniczoną odpowiedzialnością w praktyce jednoosobowych, z dokooptowanym „wspólnikiem iluzorycznym” tylko po to, żeby nie płacić składek i znalazł narzędzia, by temu przeciwdziałać.

Jeśli więc Twoim zamiarem jest założenie sp. z o.o. po to, żeby ominąć konieczność płacenia ulubionej daniny każdego przedsiębiorcy, to musisz mieć wspólnika nieiluzorycznego. A to wiąże się z koniecznością powierzenia innej osobie sporej części kontroli nad spółką.

Coś za coś.

Dalej – jak pamiętasz, spółka musi posiadać zarząd, choćby jednoosobowy. Pełnienie funkcji w zarządzie spółki może być odpłatne lub nieodpłatne. Jeśli członek zarządu będzie otrzymywał wynagrodzenie, to oczywiście będzie ono opodatkowane i oZUSowane, co w praktyce oznacza, że i w ten sposób nie da się uniknąć opłacania składek na ubezpieczenia społeczne.

Jedynym rozwiązaniem jest więc powołanie członka zarządu uchwałą wspólników i pozbawienie go wynagrodzenia. Wtedy wspólnikom przysługiwać będzie jedynie dywidenda, która faktycznie oZUSowana nie jest. Jeśli więc rozważasz czy warto założyć spółkę z o.o. to musisz od razu zastanowić się nad tym, jak będziesz powoływać jej zarząd i na jakiej podstawie będzie działał.

Jest jednak…

Podwójne opodatkowanie – czyli o CITach, PITach i innych takich.

No bo skoro jesteśmy już przy daninach publicznych (jak pięknie nazywa się wszystko to, co musimy odpalić Rzeczypospolitej Polskiej w zamian za to, że mamy czelność zarabiać pieniądze), to wypada wspomnieć też o podwójnym opodatkowaniu dochodów spółki.

O czym?

Otóż spółka z ograniczoną odpowiedzialnością obowiązkowo jest płatnikiem podatku dochodowego od osób prawnych – tzw. CIT.

Ponieważ spółka jest bytem zupełnie odrębnym – to także w obszarze prawa podatkowego jest traktowana jako podmiot zupełnie odrębny. Ma swoje przychody, swoje koszty, swoje rozliczenia podatkowe… no wszystko ma swoje.

Stawki podatku CIT, jeśli jesteś ich ciekaw, kiedyś były proste do wyjaśnienia, ale dziś sytuacja jest bardzo skomplikowana, dlatego aby dowiedzieć się o tym, jaki podatek będziesz płacił najlepiej porozmawiaj z doradcą podatkowym albo dobrym, specjalizującym się w spółkach z o.o. księgowym. Ani to dobre miejsce, ani czas, bo nie o stawkach chcę Ci opowiedzieć.

Wypłata zysku ze spółki z ograniczoną odpowiedzialnością nosi nazwę dywidendy. Przychód z dywidendy obłożony jest zryczałtowanym podatkiem dochodowym od osób fizycznych (PIT) w wysokości 19%, który zapłacisz z chwilą wypłaty zysku ze spółki. Jednocześnie współczesne orzecznictwo stoi na stanowisku, że wypłata dywidendy nie jest kosztem uzyskania przychodów spółki, więc nie pomniejsza jej dochodu do opodatkowania podatkiem CIT.

Czacha paruje, więc uprośćmy tę podatkową gadaninę. Upraszczając, scenariusz jest następujący:

  • spółka uzyskuje przychód (czyli to, co wpływa na konto od klientów);
  • spółka pomniejsza przychód o poniesione koszty i tak uzyskuje zysk brutto;
  • spółka płaci podatek CIT we właściwej stawce od zysku brutto – kwota pozostała po tej operacji jest zyskiem netto spółki, który może zostać wypłacony wspólnikom w formie dywidendy.
  • spółka wypłaca dywidendę, ale pomniejszoną jeszcze o 19% podatku PIT.

Do Ciebie trafia więc kwota zysku pomniejszonego najpierw o CIT, a potem o PIT.

Istnieją w polskim prawie konstrukcje, które pozwalają scenariusz ten odrobinę złagodzić (np. tzw. estoński CIT), ale ich stosowanie nie jest możliwe dla każdego przedsiębiorcy. No i są to półśrodki, które w niczym nie zastępują prostoty rozliczeń PIT na indywidualnej działalności gospodarczej i każdorazowo podwyższają rzeczywistą stawkę opodatkowania środków.

 

Pełna księgowość i rachunkowość – czyli płacz i płać.

A żeby podatki obliczało się i odprowadzało przyjemnie, miło i sprawnie, to ustawodawca nałożył na każdą spółkę z o.o. szereg obowiązków, związanych z prowadzeniem tzw. pełnej księgowości oraz w postaci przepisów ustawy o rachunkowości.

I pewnie wiesz, że jeśli zawierasz umowę na stałą obsługę księgową z biurem rachunkowym, to zazwyczaj cena usług zależna jest od ilości dokumentów które dostarczasz do rozliczenia.

Przy pełnej księgowości wypracowane rynkowe zasady są podobne, ale stawka wynagrodzenia biura rachunkowego zazwyczaj jest jakieś 2 – 3 razy wyższa.

I trudno się dziwić, bo obok rozliczeń podatku CIT (który jest podatkiem bardziej skomplikowanym niż PIT… tak, da się) i VAT dochodzi sporządzanie corocznych sprawozdań finansowych oraz drobiazgowe notowanie każdej operacji finansowej prowadzonej w spółce.

Każdej.

I właśnie dlatego…

I tutaj, niczym w dobrym serialu na Netflix, zakończymy część pierwszą naszego miniserialu o spółce z ograniczoną odpowiedzialnością. Z drugiej części, która nadejdzie już w piątek, dowiesz się więcej o wszystkim tym, co nie jest związane z ZUSem, podatkami, księgowością i rachunkowością, a co może wpłynąć na Twoją decyzję o tym, czy warto założyć sp. z o.o.

Już w piątek opowiem Ci za to o tym, jak wygląda obsługa korporacyjna spółki z o.o. i gospodarowanie jej finansami, o tym, co Cię czeka gdy się rozmyślisz oraz czy faktycznie spółka z o.o. pozwala na prowadzenie działalności bez ryzykowania Twoim prywatnym majątkiem.

Jest więc na co poczekać!

Ale Ty już nie musisz czekać! Drugą część artykułu znajdziesz tutaj: Spółka z o.o. – o czym Ci nie mówią? (Cz. II)